Czy życie zaczyna się po 40-stce

Aktualizacja: 6 wrz 2020



Nadchodzi ten czas...mój czas ... gdy wkraczając w tę magiczną liczbę 40 ... Co czuję ? Czuje spełnienie i mnóstwo energii do działania. To właśnie jest ten czas kiedy nie potrzebuję już niczego nikomu udowadniać. Teraz zamiast słowa ,,muszę" zastąpiłam go ,,mogę " Wiem, że jestem kobietą inteligentną, mądrą, zaradną i bystrą a na pewno trochę zwariowaną , że w tym wieku przyszyło mi do głowy pisanie bloga. Wiele potrafię udźwignąć ale czy chcę ? Dla mnie to nie problem skosić trawę, wywiercić dziurę w ścianie, a nawet przykręcić ucho do garnka ... śmiało mogę stwierdzić że umiem posługiwać się łopatą, młotkiem i śrubokrętem. Jednak spokojnie pozwolę na to by zrobił to ktoś inny. Potrafię już wiele rzeczy odpuścić. Oczywiście nie dlatego że mam wątłe ciało albo mniejszy mózg i nie dlatego że mam parcie na bycie w stadzie ale najzwyczajniej w świecie miłe jest dzielenie obowiązków. W sensie pomaganie jest fajne... Już doszłam do takiego momentu w życiu, ze nie muszę się wykazywać i udowadniać swoich kompetencji ... ten etap mam już za sobą.

A najważniejsze to, że skończyłam z toksycznymi ludźmi ... wyeliminowałam ich ze swojego otoczenia. Nie pozwolę już na to bym czuła się gorsza. I powiem Wam, że to był jeden z najlepszych etapów w moim życiu których dokonałam. Fakt nie poszło to tak szybko i sprawnie, dorastałam do tego przez wiele lat ... ale teraz śmiało mogę powiedzieć, że jestem zdrowsza psychicznie. Już nie pozwolę się niszczyć ... Kiedyś jak wchodziłam do pewnego ,,domu" tak bardzo chciałam by mnie zaakceptowali, lubili ... czułam się jak ta szara myszka w kącie ... zawsze z boku, bo to ja byłam tą dziewczyną ze wsi dla Pań ze stolicy. Dziś to ja wchodzę do tego pokoju z podniesioną głową i zadaję sobie pytanie , czy ja ich lubię ? Tak. Właśnie tak. Musiałam dojrzeć do tych myśli i tej decyzji. A teraz z dumą patrze w lustro i mówię do siebie jesteś mega silną kobietą. Poradziłaś sobie. Dałaś radę mimo wszystko. Dlaczego Wam o tym mówię, bo naprawdę bardzo ważne jest to by słuchać siebie i żyć w zgodzie ze sobą. Najważniejsze to podejmowanie w życiu świadomych ale własnych decyzji. Przestałam już czekać na piątek ... na lato ... na gwiazdkę z nieba, bo tak naprawdę szczęśliwe momenty przychodzą wtedy gdy przestaje się czekać ... Kiedyś w niektórych sytuacjach w swoim życiu, bym rwała sobie włosy z głowy, krzyczała ... teraz wiem że to nie ma sensu i tak karma zrobi swoje. To się chyba nazywa dojrzałość i doświadczenie życiowe. Teraz doceniam każdy moment w życiu, każdą chwilę... myślę że z wiekiem zmienia się nasz perspektywa patrzenia na świat. Teraz wiem, że szczęście nosimy w sobie , tylko trzeba w siebie uwierzyć. Te wszystkie do tej pory momenty mojego życia te dobre jak i te złe doprowadziły mnie do miejsca w którym właśnie teraz jestem. W miarę upływu czasu, mojego ,,starzenia się " widzę przed sobą rzeczy których nie dostrzegałam wcześniej. Teraz czuję ogromną bliskość z naturą, wdzięczność za każdy poranek z kubkiem kawy i uśmiech bliskich mi osób. Nauczyłam się akceptować i kochać siebie z całym zestawem moich niedoskonałości, wad jak i słabości. Najpiękniejszy prezent jaki mogłam sobie sama podarować to akceptacja i szacunek do własnej osoby.

Oczywiście to nie znaczy, że przestałam wyznaczać sobie kolejne cele, nie spoczęłam na laurach, zaczęłam jeszcze bardziej dążyć do realizacji marzeń. Sądzę, że w życiu trzeba zachować umiar a najważniejsza jest dla mnie ta sekunda, dany moment ... teraz zamiast narzekać , cieszę się każdą chwilą. To wszystko przychodzi z wiekiem....Czuje w sobie dojrzałość wewnętrzną i to jest piękne.


fot.Kuba Kaczorowski


627 wyświetlenia1 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
 
  • Facebook
  • Twitter
  • LinkedIn

©2020 by marzena_home. Stworzone przy pomocy Wix.com